
Tytuł przydługi ale wymowny. Mowa tu o kolejnej, smutnej, lecz kończącej się szczęśliwie historii.
Mamy w domu nowego przyjaciela - Misia. Miś przybył do nas w zeszłą sobotę. Wtedy to, pojechaliśmy wszyscy razem, tj. Wujek Major, Pani, Fionka i ja na wieś w okolice Warki. Tam, we wsi Ostrołęka, co to jeszcze wieki temu miała choć na krótko prawa miejskie, poszliśmy sobie wszyscy na spacer przez lasy i łąki. No i jak to na spacerze, było bieganie, wąchanie i szczekanie. Goniłam zające, sarny, aż tu nagle na szczerym polu ujrzałam pieska - przyczepionego do metalowej beczki po oleju, na łańcuchu nie dłuższym niż 50 cm (tak mówi moja Pani), a wokół niego! Nie uwierzycie - morze gówna, sików i smród, nawet jak dla mnie - zbyt mocny. Od mieszkańca wsi dowiedzieliśmy się, że ten pies pozostaje na tym polu od LATA ZESZŁEGO ROKU!!!! Rozumiecie coś takiego? OD LATA ZESZŁEGO ROKU!!! A kto jest właścicielem psa? A no nie kto inny jak przedstawiciel wiejski władz lokalnych - sołtys, sam w swojej osobie.
Jaja pies miał jak balony, a siusiaka, bo dobrze obejrzałam, czerwonego i 5 razy większego niż normalny. Na dodatek, lewa tylnia noga z takim obrzękiem, że prawie wielkości nogi słonia. Biedak nie mógł się nawet obrócić - tak krótki był ten łańcuch. Cały oblepiony w swoich odchodach, a z siusiaka kapała mu na zmianę krew i ropa.
No cóż, wobec takiego stanu rzeczy nie było innej drogi jak uwolnić Misia od jego okrutnego losu. I tak też, zwolniliśmy go łańcucha (musieliśmy się przy tym mocno namęczyć i pobrudzić ), po czym udaliśmy do sołtysa i poinformowaliśmy go, iż właśnie nakryliśmy go na popełnieniu przestępstwa karalnego do 2 lat więzienia i że z należytą sumiennością zawiadomimy prokuraturę jak tylko będzie to możliwe. Po czym już w piątkę, z Misiem, odjechaliśmy do Warszawy.
Od tej pory Miś jest na leczeniu. Obrzęki ustają. Żołądek się stabilizuje, Miś robi się jak nowy. Mieszka sobie na balkonie i powoli stara się zapomnieć o tym, iż "Człowiek to brzmi dumnie" ale często na brzmieniu się to kończy.
Teraz Miś czeka na nowego właściciela, takiego, który doceni jego spokojny i ciepły charakter, inteligencję, i gotowość do obdarzenia swego pana bezwarunkową miłością.
Znowu mogę spać spokojnie, aż do czasu gdy na kolejnym spacerze spotkamy kolejnego "misia", który źle trafił w życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz